Jest na co czekać po wyścigu, zwłaszcza jeśli jest to IRONMAN.
Miesiące ciężkich treningów, starty wcześnie rano, wczesne wieczory, mnóstwo opuszczonych wyścigów; nie wspominając o intensywnym skupieniu się na regeneracji, odżywianiu, przygotowaniu sprzętu – jest tego dużo.
Łatwo dostrzec złotą obietnicę wystarczającej ilości snu; że nie tylko pojawiamy się, ale zostajemy na imprezie; że cieszymy się drinkiem lub dwoma, że planujemy rodzinny weekend, a jednak najczęściej mówi się, dyskutuje i myśli o planie po wyścigu, który zawsze dotyczył jedzenia.
I nawet nie w sensie regeneracji, kiedy mówi się o jedzeniu i piciu w ekstremalnych kontekstach i w ilościach, których większość sportowców zwykle nie ma na myśli.
Hamburgery, frytki, lody, pączki, pizza, gęste koktajle wydają się dominować w rozmowach i powyścigowych marzeniach.
Ale dlaczego? I czy to źle?
Po pierwsze, spożywanie po wyścigu wysokotłuszczowego, bogatego w węglowodany i soli posiłku ma naprawdę duży sens. Ciało jest uszczuplone w kalorie i elektrolity, a chęć ich skutecznego uzupełnienia jest całkiem naturalna. Słone, tłuste potrawy są najbardziej pożądane po dniu pełnym napojów i żeli dla sportowców, wiele osób nie chce słodkich, słodkich potraw, przynajmniej na krótką metę.
Dieta wysokotłuszczowa/słona/węglowodanowa ma również sens z psychologicznego punktu widzenia, zapewnia poczucie komfortu w tej chwili i łaskocze ośrodki nagrody w mózgu. Jestem za świętowaniem po wyścigu, które obejmuje niektóre z tych smakołyków. W końcu jedzenie, podobnie jak życie, jest po to, by się nim cieszyć.
Interesujące mnie jednak było to, że niektórzy sportowcy mają niemal poczucie kompulsywnego przejadania się. Po miesiącach ciężkiej pracy i poświęceń zbudowali sobie w głowach ucztę po wyścigu do tego stopnia, że przejadanie się staje się drugim wyścigiem weekendu.
Równie interesujące jest to, że gdy sportowiec nie osiąga zaplanowanych wyników lub wyścigu, a może DNF, te plany posiłków po wyścigu są szybko przerywane. Jakby nie zasłużyli na pobłażliwą ucztę, bo nie biegali tak szybko, jak chcieli, albo nie zdążyli na czas z powodu awarii mechanicznej roweru – w tym momencie jedzenie staje się karą .
Jeśli odkryjesz, że to ty – podejście typu „wszystko albo nic” do jedzenia po wyścigu – może się okazać, że nadgorliwie myślałeś, że musisz ograniczyć niektóre pokarmy lub po prostu ogólne spożycie w ramach przygotowań do wyścigu.
Przygotowanie do jakiegokolwiek wyścigu, zwłaszcza IRONMAN, powinno oznaczać, że Twoje odżywianie treningowe jest bogate i chociaż większość z nich jest pożywna i spełnia Twoje ogólne cele zdrowotne i wydajnościowe, powinno być również dużo miejsca na „przysmaki” i mniej pożywne artykuły spożywcze. To sprawi, że będziesz cieszyć się procesem, cieszyć się życiem i nie czuć, że cały preparat jest wymagającą karą, którą musisz przejść tylko z wizją wypchania się po finiszu. Jedzenie nie jest czymś, co powinno być ani nagrodą, ani karą, dlatego zachęcam Cię do znalezienia sposobu na włączenie wszystkich produktów spożywczych do swojej diety przez cały rok – nawet tych, które Twoim zdaniem nie są zdrowe.
Mimo to, po wyścigu to doskonały czas na delektowanie się jedzeniem, które lubisz!
Nawet jeśli masz na myśli cele wyścigowe w sezonie, regeneracja jest nadal ważna, a nawet jeśli nie ścigałeś się od jakiegoś czasu, regeneracja jest nadal ważna. Kiedy obudzisz się odwodniony i wyczerpany, będziesz po prostu nieszczęśliwy i smutny, że jesteś w pobliżu. Tak więc płyny, wystarczająca ilość węglowodanów, białka i trochę soli w odpowiednim czasie zgodnie z zaleceniami dotyczącymi regeneracji nadal obowiązują.
Ale te mogą być naprawdę szerokie - pizza, hamburgery, nachos - to wszystko węglowodany, białko i sól. W praktyce przejadanie się będzie miało zerowy wpływ na skład ciała lub wskaźniki zdrowia (u ogólnie zdrowych osób) w krótkim okresie. Chce tylko mieć na to oko, żeby przez kilka tygodni nie zamieniło się to w objadanie się.
Moim ostatnim posiłkiem po wyścigu były gnocchi bolognese z dodatkiem soli, ale częstym posiłkiem w przeszłości był hamburger, frytki i sos pomidorowy (świetny substytut soli!).
Kilka rzeczy do rozważenia w dniach po przekroczeniu linii mety...
Po wyścigu:
Po biegu skup się na nawodnieniu, węglowodanach, białku i soli. Jeśli pizza i piwo koją duszę w sposób, którego nie potrafią łosoś i brązowy ryż – idź! Choć może to być kuszące, po wyścigu nie ma czasu na więcej niż 1 lub 2 drinki. Poziomy stanów zapalnych są wysokie, zmęczenie wysokie, a alkohol w ilościach większych niż małe/umiarkowane przedłuża ból po wyścigu.
Dzień 1 po wyścigu:
Skup się przede wszystkim na nawilżeniu. Niektórzy ludzie odkrywają, że mają mały apetyt dzień po IRONMANIE. Jeśli Twoje jelita, które przetrwały niezliczoną ilość żeli i słodkich napojów, są nieco wrażliwe, skup się na płynnych pokarmach (koktajle, koktajle), a także na zwykłych produktach, takich jak makaron, tosty, jogurt i owoce. Nadaj priorytet węglowodanom i białku, ale zachowaj prostotę i regularność.
Dzień 2:
Spodziewaj się głodu dwa dni po wielkim wyścigu. Jest to również czas, kiedy możesz zacząć próbować wrócić na właściwe tory pod względem składników odżywczych. Po kilku dniach wyścigowego jedzenia i dogadzania sobie po wyścigu (tj. wyższy poziom cukru, tłuszczu i soli) są szanse, że naprawdę będziesz miał ochotę na sałatkę lub wegetariańskie jedzenie. Staraj się wracać do regularnych posiłków z pożywnymi przekąskami pomiędzy nimi.
- Pip Taylor
